• Za „dary reformacji” już dziękujemy

    Za „dary reformacji” już dziękujemy

    Daniel Pach / Forum. Jedyny w Polsce pomnik Marcina Lutra w Bielsku-Bialej

    Przypominamy felieton Grzegorza Brauna z 51. numeru magazynu „Polonia Christiana”. Gdy oddawano tamten numer do druku, informacje o planowanej wizycie papieża na rocznicy reformacji odbierano jeszcze jako co najmniej „niewiarygodne”. Dziś wiemy już, że Franciszek rzeczywiście poleciał do Szwecji. Mimo tego przypominamy argumenty Brauna, opublikowane latem tego roku:


  • Patriotyczne samozaoranie

    fot: facebookfot: facebook

    Do jakiego stanu kompletnej dezorientacji musieli doprowadzić się polscy patrioci, żeby sprowadzanie na terytorium Polski obcych wojsk przyjmować jako radosną nowinę i najlepszą gwarancję bezpieczeństwa?

    A więc jednak i obecna siła przewodnia narodu – żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji, w praktyce politycznej skłonna jest kierować się mądrością, jaką zostawili nam w spadku towarzysze hegliści: „Wolność to uświadomiona konieczność”. Stosowanie tej zasady we wszystkich dziedzinach życia, którymi władza usiłuje zarządzać, z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej widoczne. Prawne gwarancje bezpieczeństwa życia, majętności i bytu państwowego, wszystkie one podporządkowane są nadal zasadniczym ograniczeniom wypływającym z przekonania rządzących, że nie można i nie należy rozumieć ich tak całkiem dosłownie i nie należy, broń Boże, stawiać ich na ostrzu noża. Mimo więc nieustannych zapewnień o oddaniu tym wartościom, w praktyce granice determinacji władzy w ich zabezpieczaniu wyznaczają aktualne okoliczności, czyli zwyczajna „mądrość etapu”.


  • Persona non grata – demodyktatura ambasadora USA (2)

    Tylko u nas! Grzegorz Braun w II części tekstu "Persona non grata – demodyktatura ambasadora USA"

    Zespawanie „na sztywno” polskiej racji stanu z dyrektywami Waszyngtonu oznaczało w ostatnich latach m.in. prowadzenie przez Warszawę sprzecznej z naszą racją stanu polityki zagranicznej zwłaszcza na kierunku wschodnim, bo w praktyce było to hołubienie szowinizmu ukraińskiego i litewskiego (pod szantażem „lojalności sojuszniczej”) oraz wpychanie Białorusi coraz głębiej w objęcia rosyjskie (pod pretekstem wzmacniania wschodniej flanki). W eskalacji wojennej prowadzonej na naszym terytorium przez USA nadstawiliśmy po raz kolejny głowę (ryzykując przyjęcie na siebie „deeskalacyjnego” uderzenia Rosji i odwetu islamskich rezunów za udział w pacyfikacji Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu), nie zyskawszy dotąd literalnie nic. Bo tak jak „offset iracki”, tak i „dzień świstaka w Redzikowie” itp. należą jak dotąd w całości do sfery fantasmagorii. Umiejętne zarządzanie konfliktem wewnętrznym w Polsce, kontrolowane przez rosnącą liczbę „sekretarzy prasowych” imperialnej ambasady przy ul. Pięknej, odbywa się niestety z pełnym zaangażowaniem pionków reprezentujących najrozmaitsze barwy partyjne. Przy czym Waszyngton prowadzi dziś tę grę z cynizmem i ostentacją nie mniejszą niż Moskwa za swoich najlepszych czasów. W polityce wewnętrznej przez lata obserwować można było cyniczne spekulowanie przez Amerykanów na naszej giełdzie politycznej, czyli obejmowanie nieoficjalnym patronatem tej czy innej kreatury, często sowieckiego jeszcze chowu, w rodzaju Leszka Millera czy Ryszarda Petru. Praktyka przyjmowania na służbę i nadawania immunitetu nietykalności „swoim sukinsynom” sięga co najmniej drugiej połowy lat 80., kiedy to szerokim strumieniem ruszył proces przewerbowania esbeków z Departamentu I na służbę CIA. Czyżby DIA powtarzało właśnie ten sam numer z sierotami po WSI? Czy eksterytorialne bazy amerykańskie na terytorium Rzeczypospolitej zafundują nam „efekt kiejkucki” do potęgi? To czas pokaże i niejedno uwydatni. Tymczasem mamy jednak całkiem świeży a spektakularny dowód antypolskich poczynań ambasady USA także w naszej gospodarce.